sobota, 29 października 2011
Rage Against The Machine: Wake Up
Chuja kurwa wykładam na wszystko, co nie jest komunikacją bezpośrednią. Pierdolę telefony, pierdolę komórki, pierdolę smsy, pierdolę maile, pierdolę komunikatory, pierdolę społecznościowe, pierdolę komentarze. Pierdolę imprezy, pierdolę gatki szmatki, pierdolę formy zachowania, pierdolę wymogi społeczne. Pierdolę najebę. Pierdol internet. Ja pierdolę.
niedziela, 09 października 2011
Siedziałem se sam w domu kompletnie naćpany bez telewizji, bez sieci, bez dvd i nagle olśnienie bęc. Ty, co jest dla ciebie ważniejsze, być zrobionym czy mieć sieć? I tak się to wszystko zaczęło. Tak zwana odbudowa. Ogarnij się. Nie. Ogarnij się.
Ogarnij se.
Przeżycie jednego dnia depresji kosztowało mnie więcej siły, mocy i woli niż późniejsze odstawienie wszystkich środków zmieniających świadomość. Całe to odstawienie w porównaniu z jednym dniem depresji było dla mnie śmiesznie ŁATWE. Miłe, proste, (bulgot krwi) i przyjemne. Bezwysiłkowe. Taki ból to nie boli, tylko swawoli. To jak gilgotki maczetą. Tak mam ja. Szkoda, że nie ty? Wy!
Jestem zły powiedział dobry.
To całe jebane pierdolenie, że nigdy nie było mi dobrze. Czasami byłem tak naćpany-nasrany, że mi dusza w pięty szła. Normalnie dynamit u kota w butach! Latałem drogą mleczną.
Chętnie zatańczę ci na grobie. Kankana z odparzeniami w pachwinach. Bo jestem kutaskiem.
Co się dzieje z człowiekiem takim jak ja, jeśli wyślesz go na bezludną wyspę? Sam sprawdź. Tylko czemu zjada dziada? Sam się je, oł je. Rozpruj brzuch rekinowi a zacznie opierdalać własne wnętrzności. Żarłocznie, żarłocznie.
Tyle lat prowadziłem dom otwarty, że teraz jest zamknięty. Zwłaszcza dla mnie.
zero miłości, wolności, solidarności. Zero przyszłości? A gówno. Same Dobre Wiadomości. (Ości w samotności.)
Tylko że ja lubię samotność. Wolę. Natomiast nie lubię bez kobiety.
Jak ktoś mówi o sobie, że jest dobrym człowiekiem, no to ja się jednak kurwa dziwię. Skąd to wiesz? Sam do tego kurwa doszedłeś czy ci kurwa powiedzieli? Ja pierdolę, co za pycha.
(Sam to Sram)
W domu nie mam kwiatków, bo nigdy se trawki nie hodowałem, mam za to jeden obrazek, co go mój dziadek namalował. Machnął. Chatka, z której pochodził. I teraz normalnie zrobiło mi się tak, że najchętniej to bym do niej wrócił, ino nad morzem. Wbijam się w tę chatkę, szałas, BUNGALOW. Wracam. Spierdalam do domu. Po kryjomu. O, łapanka. Jebani naziści. Mimo mojej brunatnej koszuli, jednak przemknę się. "Wsyp mnie do morza, stad przyjechałem". Zesrałem. Się. Pomysł z prądem jakoś tam toleruję, bo kocham filmy i seriale, ale cała reszta to najchętniej jednak nie. Taki z ciebie kurwa amisz? Kurwa mistrz. Zgwałcił Małgorzatę. Chciałbym wypierdolić z miasta na wiochę. Pisać, ganiać się z kobietą na golasa, patrzyć na morze, o boże. Kurwa jedzenie se uprawiać. Co za WIOCHA. Ja jako ja to równe proporcje chłopów i wielopokoleniowego proeletariatu warszawskiego. Czytać i oglądać. Bez sieci. Bez tego wszystkiego. Bez katalogowania mnie. Bez sprawdzania, co myślę, co czuję i z kim. Bez tych wszystkich informacji, które są mi na chuj. Trza by dużo pieniędzy zarobić, żeby se móc na taki luksus dzisiaj pozwolić. I to jeszcze NA TRZEŹWO.
Problem w tym, że na trzeźwo nie jestem sobą. Tzn. niby jestem bucem, ale jakimś innym kurwa bucem. Chuj z tym, uparłem się, a ja jak się uprę, to nie ma, że negocjacje. Zabij a nie ustąpię. Tak rozumiem pokorę wobec boga.
Jak zamierzasz się wykupić z bycia niewolnikiem, jeśli nic nie masz? Drenaż. Brak. Rak.
Więcej myślicie niż czujecie. Już nie wierzycie. I nagle się okazało, że bóg przestał być potrzebny. Diabeł normalnie się zesrał ze szczęścia gwałcąc samego siebie. (a nie było to łatwe) Spokojnie, jeszcze cię z duszy wyrucha. Jakoś zdąży. Nie starsz, kurwo, nie strasz.
Ale ja to średnio lubię ludzi. Pawiany tańczą nasrane, a ja rzygam serdecznościami.
Wiecie dlaczego wszyscy jesteście napierdoleni? Czemu trzeźwych nie ma? Bo na trzeźwo byście nie znieśli tego, czym jest to całe wasze życie. (Zapal se jebanego papierosa, żeby to zrozumieć) Bo by się nagle okazało, że to, czego pożądacie, że to, czego pragniecie, to za co godzicie się na to wszystko, co wam robią, to jakoś kurwa niekoniecznie jest to, CZEGO POTRZEBUJECIE. Za pieniądze możesz se kupić rozkosz. Jak każdy heroinista. Widziałeś kiedyś szczęśliwego heroinistę? A przecież codzienie ma tyle rozkoszy jak stąd do Karkonoszy. Nie ma bardziej nieszczęśliwych ludzi niż heroiniści. Nikt nie wie o bólu więcej niż ten co przed nim spierdala. Tralala. Nie uciekaj. Zamęcz się. Skończę jako samotny bezdomny luj, co se żyły otworzy gdzieś w jakimś lesie po nocy, bo tu, w tym całym świecie, to się jednak ŻYJE ZA PIENIĄDZE. Doprawdy? (zapytał bananowiec-kaowiec)
Wymienimy się na dusze?
(Od momentu, kiedy zrobiło się tak, że nagle to trzeba ten cały Internet mieć, jakoś sieć przestała mi się podobać. Za moment będzie tak, że będziesz musiał być podłączony, każą ci, bo inaczej nici z jakiegokolwiek życia. Lubisz jak ci coś każą? Jak zmuszają cię?)
Żebym nie wiem jak się ogarnął, to i tak wychodzi, że chciałbym nie ogarniać. Zrobiony czy trzeźwy jest tak samo. Rzeczywistość? Ja wysiadam. Życie mnie za to odjebie.
Naprawdę możesz nie wierzyć, że masz duszę. Wystarczy, że diabeł to wie i ci ją zje. Pokaż mi cipkę a uwierzę nawet w boga.
Moja dusza to katiusza. A twoja dusza?
Te kilka miesięcy bez narkotyków zrobiły mi kompletny kipisz w głowie i emocjach. Dopóki byłem stale naćpany, wszystko było proste. Ważne jest dla mnie to i to, bo tak. Nie ma się nad czym zastanawiać. I co mi zostało po tych kilku miesiącach? Czego nadal jestem pewny? Co wiem? 1. Wiem, że dla mnie to wszyscy ludzie są równi. (Nigdy nie czułem się ani lepszy ani gorszy od żadnego człowieka) 2. Wiem, że potrzebuję kobiety, bo mi serce uschnie. (dusza) 3. Wiem, że ja to piszę. Robię w sobie. 4. Wiem, że jeśli trzeba, to skręcam kark albo młotkiem wypierdalam ci w łeb. 5. Wiem, że nieważne co myślisz i co czujesz, ważne co robisz. Tylko twoje czyny świadczą o tobie. 6. Wiem, że miłość wyklucza nienawiść, a twój grzech zawsze cię dogoni. 7. Wiem, że nic nie wiem. (Nic tu się kupy nie trzyma, dzisiaj jedno jutro trzecie, wzajemnie wykluczam się). A czego kurwa nie wiem? Całej reszty poza Mańką.
czwartek, 06 października 2011
Kiedy okazało się, że jestem pscyhopatą czy tam socjopatą (nie znam się na tym gównie), pierwsza myśl była taka, że teraz to już wreszcie nadszedł czas, żeby się zajebać. Nie współczuj. Takim jak ja nie wolno. Druga myśl. Jeżeli działam na ludzi jak czarna dziura, a działam, zostaje za mną spalona ziemia i blizny, ty, no to czy tacy jak ja mają prawo w ogóle żyć? Nie żyć. Zaciekawiłem się tematem do tego stopnia, że cały dzień myślałem. Jak nie ja, bo ja nie myślę, tylko czuję. Czuję się dobrze. Czuję się źle. Tyle czuję, reszta to ściema. A ściemy nie ma. Bez żartów, bo to wcale nie jest zabawne, dla tych co się ze mną zetknęli. Podobno sprawy zaszły na tyle daleko, że nie mam duszy. Jebana dyskrymiancja.
Jestem psychopatą i żeruję na ludziach. Ścięgna twojego dobra to dla mnie tylko zęby.
Chyba pierdolnę się do lekarza, żeby potwierdzić tę diagnozę, ale nie wiem, czy to konieczne, bo całe moje życie ją potwierdza. Życie psychopaty najpełniej świadczy o nim samym. Jestem żywą przestrogą przed takimi jak ja. A jest nas podobno pełen cały świat. To że oddychamy tym samym powietrzem u was podobno budzi smutek.
No dobra, jestem psychopatą. Co robić?
Na zdrowy chłopski rozum, którym nigdy się nie posługiwałem, to widzę to gówno tak: Najzdrowiej byłoby się zabić. Wtedy z automatu zostałyby wyeliminowane moje wszystkie przyszłe grzechy. Nikogo bym nie mógł skrzywdzić, gdyby mnie nie było. Ale to jeszcze nie teraz. Faktem jednak jest, że nikogo nie chcę krzywdzić. E, nie, taki jak ja jak tak mówi, to kłamię. Co z tego, że rękę bym sobie dał uciąć za to, że mówię prawdę, jeśli wszystko wskazuje na to, że jak tak mówię, to po prostu zastawiam kolejną pułapkę na ludzi, którymi się żywię. Z moich pobieżnych lektur związanych z tematem wynika, że najprostszy patent na takich jak ja, to unikać ich jak diabeł święconej wody. Totalnie z życia eliminować. Nie słuchać, nie rozmawiać, nie spotykać. Jednym słowem: nie dać się kurwa mrokiem infekować, bo to się potem długo leczy, jak ktoś cię tak skaleczy. Infekuję sobą więc kurwa nie podchodź, to naprawdę proste. S-P-I-E-R-D-A-L-A-J. Nie tykaj gówna, bo ci będą potem łapy śmierdziały. Co kurwa dawno w czarnej dziurze nie byłaś? Takiego doświadczenia ci trzeba? Nikomu nie trzeba.
Przed takimi jak ja należy ostrzegać.
Czyli, czyli: należałoby do minimum ograniczyć wszelkie sytuacje, kiedy mógłbym jakkolwiek wpływać na ludzi. Trzeba by mnie od ludzi odseparować. Czyli żadnych rozmów, żadnych maili, żadnych spotkań, żadnych telefonów. Rodzina się na to nie zgodzi, ale chyba tak się powinno zrobić jeśli już upieramy się przy utrzymywaniu tego pasożyta przy życiu. Gdyby mnie nie karmili, życie błyskawicznie wyrwałoby tego chwasta, którym jestem: opcja do rozważenia. Te wszystkie cierpienia... Na zdrowy rozum: Powinienem po prostu przestać mówić. Wyrwać se język. Zrobić tak, żeby nie mówić. Mogę-powinienem nie mówić, ale pisać nigdy nie przestanę. Relacja na żywo z bycia potworem.
Mam nadzieję, że nigdy się nie dowiesz jak to jest być mną. Tak?
poniedziałek, 03 października 2011
Jakiś się kurwa za wrażliwy robię ostatnio. Za dużo emocji mam. Jebać je? Nie. Pójdę kamienie łupać jebanym kilofem, to mi kurwa przejdzie. W try-mi-ga, "Ga, Ga: Chwała bohaterom". Więc oglądam se zdjęcia Florence Welch i się samemu sobie dziwię. Ty, no co ci jest? Bo bo bo, bo jak słucham tych piosenek, to jakoś tak jest, że kurwa płaczę. No ja pierdolę całą sobotę ryczę. Przecież nie mam depresji, kurwa! Kurwa! Kurwa! Ale, ale, ale to jest takie. Żeby jej tylko serce nie pękło. "Serce jej serca". Ty (do siebie), masz okres? A jaja to ty jeszcze kurwa masz? Pierdolę, kurwy jebać i się nie bać. Podobno jak się w boga nie wierzy, to płakanie za kogoś to taka modlitwa jest. I tu chyba leży pogrzebany pies.
("Miłość to piekielny pies")
no, no to sobie popłakaliśmy
Dlaczego przestałeś ćpać? Kurwa mać.
A było to drogie dzieci tak, że się totalnie wszystkim najebałem, TOATALNIE WSZYSTKIM, i nagle, no tylko raz, ale jednak, i nagle sobie pomyślałem, że może nie jestem złym człowiekiem. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, ale jednak, stało się, nie ma się co oszukiuwać. A jak tak, to musiałem przestać ćpać, bo to znaczyło, że mi kurwa totalnie odbiło. Że się w głowie spierdoliło. Zesrało. Nie odróżniać czerni od bieli, u, to już poważny problem jest. Problemik.
Z drugiej strony: słucham Florence and the Machine i widzę kurwa Drogę. Całą przede mną. Przede mną, czyli wiadomo, że kurwa przed tobą. Całą, caluśką. Gołą, golutką. Jak w pierwszych X-Menach, kiedy przed Ianem McKelelnem droga sama się robi. O to mi chodzi. (w tym chujowym klipie fragment tej sceny jest na 1: 58) Jak czasami wariowałem ze strachu, bo miałem schizę, kiedy za dużo czegoś przyjebałem, to zawsze se to w głowie wyświetlałem. I tera wróciło. Zawsze tam było. Dokładnie wiem, co teraz zrobię. Wszystkie wątpliwości wreszcie spierdoliły. UcieKły (kły, kły) N-I-E-D-O-B-R-E. Muszę tylko dożyć, co może być o tyle trudne, że nigdy nie wiesz, czy ten wdech, co to go właśnie (haust, Faust) to nie był ostatni. Ty, tylko weź się kurwa nie udław.
Jest jeszcze czas, żeby nasłać na mnie killerów. Jeszcze zdążysz mnie odjebać, wystarczy się nie bać.
A w sobotę to było tak:
Nie mogę tyle o tej śmierci pisać, bo sie jeszcze wkręcę za bardzo i umrę. Ale co poradzisz. Wszędzie widzę. Gdzie się nie ruszę. Wszędzie. W każdej rozmowie, w każdej twarzy. Został ci miesiąc życia, co robisz? No właśnie, co ja kurwa robię? Tyle lat pisałem i zawsze sie we mnie wszystko przewracało na samą myśl, że to za pieniądze. Wywracało na to, co jest z pisaniem związane, a nie jest pisaniem. No to może weź się kurwa wreszcie przestań tyle zastanawiać i uwolnij wszystko, co napisałeś. Jak pomyślałem, tak zrobię, głupio, że tak późno. Lepiej później niż wcześniej? Jeb się. No bo jest we mnie to przeczucie, że dżungla idzie po mnie, że dawno już szła i że przecież ja to wiem.
Nigdy nie miałem planu, co po 33 urodzinach. Nigdy w życiu nie wybiegałem myślą tak daleko. Zawsze mi się wydawało, że do tego czasu wszystko już będzie ZAŁATWIONE. Węszę ostre super wkręty. Prawda przynosi ulgę. Więc czy to wkręty czy to nie wkręty, zaczynam się spieszyć. Muszę się uwolnić zanim mi prąd wyłączą.
czwartek, 29 września 2011
Jeśli jestem złym człowiekiem, a wiele na to wskazuje, to ubiorę się w dobro, żeby czynić większe zło. Będę mówił tylko prawdę, żeby lepiej kłamać. Będę budował, żeby kurwa NISZCZYĆ. A teraz prosiaczku zapytaj samego siebie, czy chciałbyś, żeby ten jebany świat spłonął?
"W blasku ranka, w nocy cieniach Ktoś się rodzi dla cierpienia W cieniach nocy, w dnia jasności Ktoś się rodzi dla radości Ktoś się rodzi dla radości Ktoś się rodzi dla ciemności" William Blake
Kim jestem? Wystarczy mnie powąchać. Ta, ze mną to lepiej ostrożnie. Zero zaufania. Zamknąć w dole (o mamo, tu jestem jak w domu!) albo urżnąć mi łeb. Dla bezpieczeństwa. Nie ma się mnie co bać, co nie. Jeśli ja jestem zło, a ty jesteś dobro, to weź się kurwa zastanów kobieto kto tu kogo WYRUCHA?!
Udało się. Oduczyłem się. Nie umiem już pisać na zamówienie. Zajęło to osiem lat, ale wreszcie jest. Żadnych tekstów na zamówienie już u mnie kurwa nie! Jakoś kurwa nie potrafię się przełamać. Mimo że robiłem to przez 10 lat. Mimo że to takie proste. Mimo że zarabiałem na tym kokosy (klopsy), a tera nie mam nic i jestem żebrakiem. Pasożytem. A jednak się kurwa ciesze i to całym sobą. Wszystkie kłopoty, jakie miałem, zaczęły się od tego, że latami pisałem-kłamałem za pieniądze. Przez dekadę opublikowałem za pieniądze tysiąc czy dwa tysiaki sraki i kurwa w żadnym tekście, podkreślam w żadnym, nie mogłem napisac tego, co czuję moimi skurwiałymi, zmutowanymi literami. (Litra dla Literata Za Koniec Świata) Nie było jebanego precedensu. Nawet kurwa raz. Zgryz, nie. Za pieniądze mówią ci co możesz a czego nie możesz napisać. Więc se kurwisz głowę na potęgę. Serce? Jakie serce. A im lepiej kłamałem, tym więcej miałem, a im więcej miałem, tym lepiej kłamałem. Narkotyki i dziwki kłamczuszki. Całowałem je w dupę. Kochasz mnie? Kocham cię. Całe życie miałem zbudowane na kłamstwie. Kurwa przejebane, bo to się zawsze źle kończy. Fatalnie. Zwariowałem i nieustającą depresję miałem. I dobrze mi tak. Pocałuj w dupę świat. A potem patrz jak rzeczywistość wypruwa ci flaki. A dzisiaj jestem taki, że mnie nie ma. Ale za to dopóki żyję, piszę co czuję. Dużo to już mi tego życia nie zostało, ale przynajmniej kurwa, no wiesz.
sobota, 24 września 2011
Wypiłem pół butelki 0,5l napoju energetycznego. O ja pierdolę, za chwilę się kurwa porzygam. Jebane kurwa toksyczne gówno. Bebechy mi marsza grają, pot spod PACH kapie kapu kurwa kap, o kurwa! Dlaczego tak niefajnie, dlaczego nie?
Salazraju zmagania z napojem z gatunku kurwa Burn. Co sie ze mną dzieje?
Puszczam se Wolfmother i z rękami między udami klaszczę.
Dojebałem do tego wedlowską mieszankę, która smakuje zjebanym trupem, zmęczonym kurwa zombie. Styranym. Nic mnie nie kręci, nawet jebane słodycze.
Kwiczę.
Do tej pory zawsze jak odstawiałem, to myślałem o najebie 24h365/6. Tym razem jakoś kurwa nie. Wręcz przeciwnie. Czuję się tak zdrowo-kolorowo, że na samą myśl, żeby się zrobić robi mi się niedobrze. Jak to się kurwa wszystko zmienia gdy nie ma cierpienia.
Nadal ciężko mi uwierzyć w to, że czternaście lat paliłem papierosy. Wydaje się to kurwa pomysł z kosmosu. Trzydzieści dziennie, czerwonych full flavor. Jak to? Tak to.
A nawąchany to nawet dwie, dwie i pół paczki. Soczysty szok.
A tak w ogóle to ile ja mam kurwa lat? Obstawiałbym, że z 15. Tak jakoś wtedy się w rozwoju zatrzymałem. Więcej dni w życiu wliczając kurwa nawet to jak byłem W BRZUCHU U MAMY, przez więcej dni byłem najebany-nasrany niż trzeźwy.
A Bodek na to, "że wszystko zmierza w dobrym kierunku", a "Kozaki umierają pierwsze".
Na chwilę przed 33 urodzinami zaczęło mi w środku uspokajać. Kajać? Spierdalać.
Tylko ten burdel w mózgu mnie drażni. Chuj kurwa z nim. Uczłowieczenie czas zacząć tak czy siak. Korepetycje z myślenia pobieram tu.
Słabo mi idzie, niewiele rozumiem, czytam powoli od dechy do dechy razem z komentarzami, salami. Zawsze kierowałem się intuicją i zobacz, gdzie mnie ta jebana kurwa intuicja zaprowadziła, ale pierdolę i nadal ufam jej więc to czytam, ten kurwa blog. Czytaj ty też.
Kilka miesięcy mi to zajmie, minimum. A potem trzeba pewnie będzie jeszcze raz, bo mało z tego kumam, a dobrze byłoby jednak kurwa kumać. Coś mi się widzi.
Jestem małpą z brzytwą. Jebię się z emocjami. Gatunek na wymarciu.
Pogrzebać ci w ranie?
niedziela, 18 września 2011
Wiem, że nic nie wiem. I tyle. Oto cała filzofia, Sokrates zabił ją. Nie musiał nawet zapisać jednego słowa. On to tylko powiedział. "Spróbuj jeszcze raz"- kłania się "Triumf Endymiona". Też krótkie, niby wiele zawiera, ale nie wszystko. A u Sokratesa jest wszystko. Cały wszechświat, ja i kurwa ty. My. Wy też. Wiem, że nic wiem. Tylko jeśli nic znaczy wszystko? "Wiem, że nic nie wiem " w prostej linii prowadzi do "wiara,nadzieja, miłość" skąd już tylko rzut beretem do "wolność, równość, braterstwo". Ósmy grzech tygodnia? Sytość. Po drodze pułapki. Logika, prawdopodobieństwo, statystyka i tego typu bzdury, które kompletnie cię nie dotyczą. Lub nie. "Spróbuj jeszcze raz". Co wiemy? Eee To jak ze mną. Opowiem ci, a co. Podejrzewam, że zacząłem chorować na depresję, kurwa, nawet tego nie wiem, dość wcześnie, chwilę potem, jak zaczynają mi się wspomnienia. Większość moich wspomnień to ból. Latami. Góra, dół. A dzisiaj boli cię bardzo czy tylko trochę? Bardzo, bardzo. I znowu: Od kiedy pamiętam, zastanawiałem się, czy się nie odjebać. Smierć śniła mi się często, bardzo często. Co noc przed zaśnięciem myślałem o słomianej blondynce z małymi piersiami, które ssę. Nektar życia o smaku pomarańczowej szkarłatnej śmierci. Smakuje chorobą. Tak se ją wizualizowałem. Śmierć. Dziecko z obsesją śmierci. Bywa i tak. Im starszy, tym ból większy, ale ja potrafiłem go coraz lepiej kontrolować. Grzesząc. Szybko nauczyłem się, że potrafię przełamać każde nawet największe cierpienie poprzez GNIEW. Gniew sprawiał, że czułem sę WOLNY. Kurwa koszmar, nie. Cholernie groźne dla otoczenia. Lepiej uważaj z kim tańczysz kurwo. Jedyny minus, że gniew - jak każdy grzech - więcej zabierał niż dawał. Ból powracał jeszcze większy. A kiedy nie mogłem już wytrzymać, wiadomo. Więc zacząłem walczyć z gniewem. Więc znowu ból się rozkręcał. Więc najeba, dzień i noc, dwadzieścia cztery trzysta sześćdziesiąt pięć, sześć. Ej, Cześć, daj coś zjeść. I tak 18 lat. Już nie tylko ból i gniew, ale również głód oraz pragnienie. Tylko że...Gdybym nie był napierdolony przez cały ten czas, to bym nie wytrzymał. Choroba, czyli ból, czyli depresja odjebała by mnie. Na trzeźwo zajebałbym się już lata temu. Ja to wiem, bo pamiętam, jak bardzo bolało. Tak? A może bolało tak bardzo, bo byłem ciągle najebany? Wierzę, że nie, ale to nic znaczy, bo równie dobrze mogę się mylić. Dlaczego? To naprawdę proste. Bo nigdy nie będziesz w stanie zweryfikowac tego, co by było gdyby. I to jest argument, który kończy każdą dyskusję. Równie "prawdziwe" może być to, że ta cała 18 letnia najeba uratowała mi życie, jak i to, że ta cała 18 letnia najeba prawie odebrała mi życie. Jak i co innego. To, że nigdy się nie mylisz, nie znaczy, że zaraz się nie pomylisz, to, że jesteś zły nie znaczy, że nie możesz być dobry, to, że pamiętasz to tak, nie znaczy że nie było inaczej, i tak dalej, hej, w dół kolorowym wzgórzem, czyli "piosenka młodych wioślarzy". Z górki kurwa na pazurki. Nie ma nic pewnego, chyba, nie? A prawda ssie. Prawda raz jest wygodna a raz nie, a statystyką możesz se dupę podetrzeć, bo co cię kurwa inni obchodzą, kiedy idzie o ciebie. Wiem, że nic nie wiem, hehe. Czyli teraz wiara, zaraz nadzieja i wreszcie miłość. Wiem, że nic nie wiem. Wierzę, że zrobiłem wszystko, co się da, żeby przetrwać. Wierzę, że od śmierci dzieliła mnie tylko najeba, którą uprawiałem. Wierzę, że gdybym nie był tak bardzo tak długo najebany ból zabiłby mnie po prostu. I by Utyje Szarańcza nie było. Ta Bo kiedy depresja nagle mi przeszła, w ciągu jednego dnia skończył się mój apetyt na najebę. Półtora roku byłem w kosmosie. Na stałe miałem odpalony taki poziom bólu, że naprawdę skręt z heroiny to przy tym pikuś. Byłem torturowany miesiącami i jedyne, o czym marzyłem, to szybka śmierć. I nagle mi przeszło, skończyło się tak jak sie zaczęło: kurwa błyskawicznie. Pyk i już nie byłem chory. Pyk i do widzenia uzależnienia. Pyk i po raz pierwszy, od kiedy pamiętam, kurwa nie boli non stop. No pewnie, że czasami zaboli tak, że padnę, ale to tylko chwile. A nie codzienność. A jak tak, to po co mam ćpać? Przecież to bez sensu. To nie ćpam, nie. I w ten sposób po raz pierwszy od nie wiadomo kiedy przytrafiło mi się ostatnio trochę normalnych dni. Przytrafiło, przyfarciło. A ból niech spierdala. Taralala Zmęczyłem się od tego jebanego myślenia. Pewnie logiką nie grzeszę i dobrze. Bo ja to słabo myślę, za to czuję jak szatan. Dobra, szybciej, krócej. Wiem, że nic nie wiem. Wierzę i mam nadzieję, że miłość. Co by było gdyby, nie da sie zweryfikować. To może wiedzieć tylko bóg. Bóg zna prawdę, zaprawdę. NAPRAWDĘ. Masz pozdrowienia od Mańki.
Świat się skończył. Nie ma i nie będzie. Jest koniec, nadchodzi szatan we własnej osobie, antychryst już od dawna tu jest.
Demokracja i kapitalizm. Na tym się opieraliśmy. Tylko że większość zawsze w końcu wybiera, że nie wybiera. A pieniądze to tylko umowa społeczna. Bilon i papierki. Chińczycy i Rosjanie już dawno to zrozumieli, bo wyciągnęli wnioski z komunizmu. Ich upadek idei pieniądza nie dogoni prawie wcale, u nas spowoduje wojnę domową i wieszanie ludzi na latarniach. Będzie rzezanie w Tiutiurlistanie.
Nie będzie co jeść, po prostu. To się zacznie ludzi jeść, mimo że to niezdrowe. I tak od jakiegoś czasu było nas zbyt dużo. Tyle dusz.
Że świat się skończył, to widać najlepiej po kulturze. Od dziecka koniec świata to był mój ulubiony temat. Wyławiałem, skąd mogłem. I nagle, z dekadę temu, kurwa, koniec świata zaczął się pojawiać prawie wszędzie. Co drugie science fiction dzisiaj o tym jest, całe fantasy.
"Nadchodzi zima". Nuklearna?
A martwi powstaną i zaleją ziemię, bo w piekle nie ma już miejsca. Zombie górą, miłość kanałami. Żyłami?
Demony będą hulać po ulicach, co by mieć fun. Jeszcze większy niż zwykle.
Ale nie ma sie czego bać. Przecież wszyscy przeczuwaliśmy to od dawna. Każdy czuł. To, co nadchodzi. Wielkie religie miały nam tylko ulżyć w strachu przed tym, co nieuniknione.
Diabeł w koronie. Żelazną laską rządził będzie narodami swiata. Będzie żarł i ludźmi srał.
Takie mamrotania rodzą sie w zrytej bani, którą mam na wyłączność. Majaczenia szaleńca-narkomana. Apokaliptyczny bełkot. Jeśli się mylę, to pierdolę jak potłuczony, androny, jeśli mam rację, to i tak niczego to nie zmienia. Więc po chuj mi było ten tekst pisać. Co kurwa, lepiej ci, ulżyło? Zgniło.
Nie. Bo:
Wolność=Prawda
Więc jeśli dzięki miłości dusze są nieśmiertelne, to niech lepiej się teraz przygotują na piekło na ziemi.
"Przestrzeni, przestrzeni".
Ale jeśli w piekle istnieje miłość, to znaczy, że królestwo zła już upadło. I żaden koniec świata niczego tutaj nie zmieni.
Więc bez względu na to, co się teraz będzie działo, kochaj na całego koleżanko i kolego.
poniedziałek, 12 września 2011
Justice - Civilization
Jestem klatką na lwy.
Jestem w tobie, kiedy myślisz o sobie.
Jestem potworem oraz iloraz diabłem w raju.
Jestem narkomanem.
Jestem seksoholikiem, co nie rucha zwanym onanistą.
Jestem złe sny. Koszmary
Jestem psychopatą, który uczy się empatii, ale i tak bym cię zarżnął i nawet nie mrugnął.
Jestem kłamcą, który mówi prawdę.
Jestem toksycznym bydlakiem.
Jestem BEZ ZŁUDZEŃ.
Jestem szalony.
Jestem ekstrawertykiem, co za dużo mówi.
Jestem głupcem (hołubce).
Jestem "pasożytem z sianem zamiast mózgu".
"Jam jest GŁÓD, jam PRAGNIENIE"
(I się nie zmienię?)
"Rzekę krwi wypiję a nie pęknę".
Jestem skrajny.
Jestem czarno-biały.
Jestem w kawałkach.
Wierzę w każde zło o sobie.
Jestem wierzący.
Kiedyś podobno byłem człowiekiem, ale ja w to nie wierzę.
Jestem WOLA. Jestem WOLNOŚĆ. Jestem DEPRESJA
Na Antychrysta to ja jestem zdecydowanie za głupi. Zbyt
"Antychryst będzie artyst".
Jestem katem, co znowu stał się ofiarą.
Dobrze jątrzę.
Jestem emocjonalnie niedorozwinięty(odmęty).
Jestem NIELUDZKI.
Jestem przypadkiem.
Przypadkiem jestem pisarzem.
Śmiej się kurwo śmiej.Śmielej!
New Moon Rising - Wolfmother
|
|